Codzienność i Inne Nieszczęścia

piątek, 16 listopada 2012

Szybkie wrażenia "po"

http://www.trojmiasto.pl/Narracje

Po Narracjach jestem w sumie zawiedziona. Myślałam, że jeśli to art project to powinien być zorganizowany (jak mogłam się dać nabrać?). Pierwszy duży minus: mikrofon. Cholera jasna, na 70 osób - jedna prowadząca, która mówi do mikrofonu, a głośnik trzyma w ręku. Jeśli nie stoisz obok niej, nie wiesz o co chodzi.
Drugi to niechronologiczny rozwój wydarzeń. Po to dostaliśmy mapki z punktami od 1-iluśtam, żeby łatwo było się połapać dokąd teraz idziemy. Nie, chuj. To artyści. Musi być od 1 do 5, potem 9 do 7, etc.
Tak więc chcąc dużo zobaczyć, zobaczyłam nic. A w sumie tylko kartki z ulotki, które wertowałam namiętnie szukając najmniejszego sensu.
Wydarzenie kulturalne, mające na celu ożywić wizerunek Gdańska, a nie widziałam chyba nic z tym wspólnego, oprócz głosowej prezentacji w starym sierocińcu, gdzie nagrali dzieci szukające mamy, albo ich śmiechy i chichy lub strach.
Kolejny niewypał to dla mnie termin tego eventu. Rozumiem, że potrzebna jest noc, a raczej ciemność. Ale naprawdę, mimo młodego wieku zimno dalej oddziałuje negatywnie na moje kości, a w szczególności kręgosłup. Idealny czas na takie wydarzenia to lato. Wczesna jesień. Temperatury powyżej 10 stopni, a nie bliskie zeru. :/ Po kilku projektach, postanowiłam wraz z koleżanką oddać się przyjemności, jaką jest pójście do dobrej kawiarni na piwo/kawę/wino i odłożyć marznięcie na inny termin.



Poza tematem, dzień z falami uważam za średni. Nie mogę się do nich przyzwyczaić, nie umiem ich wiązać, żeby nie tracić skrętu, dziwnie się czuję bez możliwości wyczesania ich, i zdecydowanie nie pasują pod czapkę. Grgrgrgrg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz