Codzienność i Inne Nieszczęścia

poniedziałek, 21 października 2013

Porównanie :-)

Jako typowa włosomaniaczka, ostatnio poddałam się pokusie i zakupiłam dwa produkty do mycia/odżywiania włosów:

Z lewej Maska Love2Mix Organic Mango i Awokado z efektem laminowania (recenzja Anwen)
Z prawej Czarne mydło ziołowe Babuszki Agafii (recenzja Anwen)

Nie wiem, czy dostrzeżecie różnicę, ale drugie zdjęcie obrazuje efekt laminowania - włosy stały się puszyste i lekkie. Zasługą mydła może być również podniesienie włosów u nasady, naprawdę jest ich objętościowo więcej. Po myciu były idealnie gładkie, natomiast po nocy mam wrażenie, że trochę też się spuszyły - przez spanie w wilgotnych. Niemniej jednak jestem zadowolona z efektu. Maski będę używać, jak moje włosy będą zbyt oklapnięte i obciążone.





A na koniec mój warkoczyk, który stał się o wiele grubszy niż rok temu...
2013
2012



Chyba zacznę pić drożdże ponieważ chcę żeby przyrost był już mocniej zauważalny... A tymczasem w oczekiwaniu na:


czwartek, 17 października 2013

Jaki miły jest powrót do pracy :-)

Nigdy nie sądziłam, że powrót do pracy może być przyjemny i nie musi się wiązać ze stertą dokumentów do przekopania. :-) Kilka osób jest wkurwiających i chyba nigdy się to nie zmieni. Aczkolwiek cieszyłam się, że jestem, że mogę się pośmiać, pożartować, skupić na czymś innym niż czytanie informacji na temat Khadi...
Jedna rzecz mnie bardzo zaskoczyła... mianowicie, jak to możliwe, że dwa dni w domu - leżenie i sprzątanie a paznokcie cudne, jeden dzień w pracy i nagle pół lakieru odprysło... :-D
Tęskniłam za moją dyrektorką i moją koleżanką z biurka. Jesteśmy dwiema "poważnymi"dwudziestojednolatkami, które uwielbiają droczyć się ze wszystkimi, dlatego też przy naszym biurku zawsze miło się "zwisa".

Siedzę teraz w biurze i dobija mnie fakt, że wracać będę ciemną nocą. Jak ja się od tego odzwyczaiłam, chyba pierwszy raz w swoim życiu czuję się przez to zdołowana.
Ostatnio też zastanawiałam się nad kwestią bezpieczeństwa. Dużo teraz naoglądałam się filmów, gdzie albo porywają dzieci, albo kobiety młode. W sumie dopiero teraz dochodzi do mnie fakt, że naprawdę na ulicach jest niebezpiecznie i to kwestia przypadku, czy stanie się krzywda mnie, Tobie czy sąsiadce. Chyba rozumiem, co czują rodzice, jak późno wracam/wracałam do domu. Sama zaczęłam się bać o siebie, o M. i czuję, że będę się też przesadnie bać o swoje dzieci. Potrafię iść ciemną ulicą po 22 i naprawdę mam taki strzał z adrenaliny, że aż sztywnieją mi nogi. Zawsze staram się z kimś rozmawiać przez telefon - daje mi to "mini" bezpieczeństwo, że jakby miało mi się coś stać, to szybciej ktoś będzie mógł zareagować... Mam jednak to szczęście, że nie zwracałam nigdy na siebie zbyt dużej uwagi na ulicy. Albo przechodziłam przez ciemne miejsca, jak za rogiem stała policja, albo ktoś z dużym psem mnie mijał. Naprawdę paradoksalnie z wiekiem robię się coraz bardziej strachliwa. Mam nadzieję, że kiedyś będę mieszkać w miejscu, które będzie bezpieczne i bardzo serdeczne. A wy boicie się wracać samemu po ciemku do domu? ;-)

środa, 16 października 2013

Powrót córki marnotrawnej

Witam po przerwie. Trochę czasu upłynęło zanim z podkulonym ogonem wróciłam na bloga. Dużo w moim życiu się pozmieniało, w strefie zawodowej przynajmniej. Jest październik 2013, a ja zmieniłam pracę dwukrotnie. Zawsze wychodziłam z założenia, że najpierw ja, a dopiero potem poświęcenie dla pracy. Także i w tym przypadku nie mogło być inaczej - nie lubię niesprawiedliwości i niemiłej atmosfery. Nie mam nic do stracenia, kredytów nie posiadam (dobra, mały debet na koncie), dzieci nie mam, domu do utrzymania też nie... więc raz kozie śmierć. Akurat znając moje szczęście, dostałam pracę jak zawsze z dnia na dzień.
Na razie jestem zadowolona i spełniona. Ludzie mnie akceptują, chwalą i sprawiają, że z ochotą wstaję codziennie o 8 (tak, pora wstawania jak najbardziej mi odpowiada). Poza tym... hmm.
Włosy! O tak, mój ulubiony temat. Piękne jest to, że mój facet akceptuje moją słabość, i nawet dziś dowiedziawszy się, że wydałam 80 zł na rosyjskie kosmetyki do włosów nie nakrzyczał mnie (a zasłużyłam!)
29.10.2013 minie dokładnie rok od kiedy zainteresowałam się świadomą pielęgnacją.
Różnica jest następująca:
włosy się zagęściły, urosły, są niesamowicie miękkie i elastyczne



Wpadłam również w szał hennowania. Zakupiłam swoją pierwszą naturalną hennę do włosów Khadi ciemny brąz. 30 października zaaplikuję ją i mam nadzieję na spektakularne efekty!!! Głównie pragnę, by przestały wypadać - ostatnio zakupiłam farbę Color&Soin i niestety po spłukiwaniu farby włosy leciały garściami. Byłam bliska płaczu, a przecież to farba apteczna... Mam nadzieję, że całe zło naprawi henna...
Dziś mierzyliśmy z Maciejem, ile jeszcze cm powinny urosnąć włosy bym mogła już spać spokojnie... Raptem 18 cm do talii zostało - więc już niebawem będę mogła się cieszyć mega długimi i zdrowymi włosami - nie wyobrażam sobie swojego ślubu bez długich, ciemnych, falowanych włosów :-)))

Poza tym razem z M postanowiliśmy trochę powspominać stare czasy, i będą się też tu pojawiały nasze wspomnienia - do sierpnia tego roku prowadziłam codzienny kalendarz naszych spotkań - miło było spojrzeć w niego w dowolną datę i wiedzieć co akurat robiliśmy... A za rok, mamy nadzieję, uda nam się wprowadzić nową tematykę bloga, a mianowicie... Jak przetrwać przeprowadzkę do Krakowa i odnaleźć się w nowym mieście? Ta daaa. Już nie mogę się doczekać.