Codzienność i Inne Nieszczęścia

środa, 16 października 2013

Powrót córki marnotrawnej

Witam po przerwie. Trochę czasu upłynęło zanim z podkulonym ogonem wróciłam na bloga. Dużo w moim życiu się pozmieniało, w strefie zawodowej przynajmniej. Jest październik 2013, a ja zmieniłam pracę dwukrotnie. Zawsze wychodziłam z założenia, że najpierw ja, a dopiero potem poświęcenie dla pracy. Także i w tym przypadku nie mogło być inaczej - nie lubię niesprawiedliwości i niemiłej atmosfery. Nie mam nic do stracenia, kredytów nie posiadam (dobra, mały debet na koncie), dzieci nie mam, domu do utrzymania też nie... więc raz kozie śmierć. Akurat znając moje szczęście, dostałam pracę jak zawsze z dnia na dzień.
Na razie jestem zadowolona i spełniona. Ludzie mnie akceptują, chwalą i sprawiają, że z ochotą wstaję codziennie o 8 (tak, pora wstawania jak najbardziej mi odpowiada). Poza tym... hmm.
Włosy! O tak, mój ulubiony temat. Piękne jest to, że mój facet akceptuje moją słabość, i nawet dziś dowiedziawszy się, że wydałam 80 zł na rosyjskie kosmetyki do włosów nie nakrzyczał mnie (a zasłużyłam!)
29.10.2013 minie dokładnie rok od kiedy zainteresowałam się świadomą pielęgnacją.
Różnica jest następująca:
włosy się zagęściły, urosły, są niesamowicie miękkie i elastyczne



Wpadłam również w szał hennowania. Zakupiłam swoją pierwszą naturalną hennę do włosów Khadi ciemny brąz. 30 października zaaplikuję ją i mam nadzieję na spektakularne efekty!!! Głównie pragnę, by przestały wypadać - ostatnio zakupiłam farbę Color&Soin i niestety po spłukiwaniu farby włosy leciały garściami. Byłam bliska płaczu, a przecież to farba apteczna... Mam nadzieję, że całe zło naprawi henna...
Dziś mierzyliśmy z Maciejem, ile jeszcze cm powinny urosnąć włosy bym mogła już spać spokojnie... Raptem 18 cm do talii zostało - więc już niebawem będę mogła się cieszyć mega długimi i zdrowymi włosami - nie wyobrażam sobie swojego ślubu bez długich, ciemnych, falowanych włosów :-)))

Poza tym razem z M postanowiliśmy trochę powspominać stare czasy, i będą się też tu pojawiały nasze wspomnienia - do sierpnia tego roku prowadziłam codzienny kalendarz naszych spotkań - miło było spojrzeć w niego w dowolną datę i wiedzieć co akurat robiliśmy... A za rok, mamy nadzieję, uda nam się wprowadzić nową tematykę bloga, a mianowicie... Jak przetrwać przeprowadzkę do Krakowa i odnaleźć się w nowym mieście? Ta daaa. Już nie mogę się doczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz