Codzienność i Inne Nieszczęścia

czwartek, 17 października 2013

Jaki miły jest powrót do pracy :-)

Nigdy nie sądziłam, że powrót do pracy może być przyjemny i nie musi się wiązać ze stertą dokumentów do przekopania. :-) Kilka osób jest wkurwiających i chyba nigdy się to nie zmieni. Aczkolwiek cieszyłam się, że jestem, że mogę się pośmiać, pożartować, skupić na czymś innym niż czytanie informacji na temat Khadi...
Jedna rzecz mnie bardzo zaskoczyła... mianowicie, jak to możliwe, że dwa dni w domu - leżenie i sprzątanie a paznokcie cudne, jeden dzień w pracy i nagle pół lakieru odprysło... :-D
Tęskniłam za moją dyrektorką i moją koleżanką z biurka. Jesteśmy dwiema "poważnymi"dwudziestojednolatkami, które uwielbiają droczyć się ze wszystkimi, dlatego też przy naszym biurku zawsze miło się "zwisa".

Siedzę teraz w biurze i dobija mnie fakt, że wracać będę ciemną nocą. Jak ja się od tego odzwyczaiłam, chyba pierwszy raz w swoim życiu czuję się przez to zdołowana.
Ostatnio też zastanawiałam się nad kwestią bezpieczeństwa. Dużo teraz naoglądałam się filmów, gdzie albo porywają dzieci, albo kobiety młode. W sumie dopiero teraz dochodzi do mnie fakt, że naprawdę na ulicach jest niebezpiecznie i to kwestia przypadku, czy stanie się krzywda mnie, Tobie czy sąsiadce. Chyba rozumiem, co czują rodzice, jak późno wracam/wracałam do domu. Sama zaczęłam się bać o siebie, o M. i czuję, że będę się też przesadnie bać o swoje dzieci. Potrafię iść ciemną ulicą po 22 i naprawdę mam taki strzał z adrenaliny, że aż sztywnieją mi nogi. Zawsze staram się z kimś rozmawiać przez telefon - daje mi to "mini" bezpieczeństwo, że jakby miało mi się coś stać, to szybciej ktoś będzie mógł zareagować... Mam jednak to szczęście, że nie zwracałam nigdy na siebie zbyt dużej uwagi na ulicy. Albo przechodziłam przez ciemne miejsca, jak za rogiem stała policja, albo ktoś z dużym psem mnie mijał. Naprawdę paradoksalnie z wiekiem robię się coraz bardziej strachliwa. Mam nadzieję, że kiedyś będę mieszkać w miejscu, które będzie bezpieczne i bardzo serdeczne. A wy boicie się wracać samemu po ciemku do domu? ;-)

1 komentarz: