Kiedy już się tyle tygodni szuka pracy, chyba człowiek robi się zdesperowany. Nie wiem, czy gdybym miała większy wybór, to bym zgadzała się na pracę w święta albo koniecznie zmianę do 20 w Sylwestra. Zresztą, która normalna firma świadcząca usługi, że tak powiem "na odległość", pracuje w święta? Normalny klient też nie zaprząta sobie głowy takimi bzdetami, jak dzwonienie do obsługi i koniecznie żąda natychmiastowego rozwiązania problemu. Może myślę standardowo, może nie potrafię się przestawić na myślenie teraźniejsze, że najważniejsze to mieć dostęp do wszystkiego 24/7. Rozumiem bank internetowy albo stacja paliw typu Neste, ale reszta? Czy umrę, jeśli faktycznie nie pójdę do sklepu niedzielą albo w święto? Jeden dzień chyba wytrzymam bez kupienia odżywki do włosów :-).
Wracając do tematu pracy, rozmowa przebiegła strasznie schematycznie, zaczynam wątpić w kreatywność HR. Ile razy można słyszeć: "proszę mi powiedzieć, jak pani by wytłumaczyła osobie niewidomej, jak wygląda kolor niebieski?". Słyszałam takie pytania tyle razy, a ile razy od znajomych. Osoby zatrudnione na takie stanowiska mają sprawdzić w nas kreatywność, a sami kompletnie nie są kreatywni.
Rozśmieszył mnie widok dziewczyny, kiedy tłumaczyła mi, czym zajmuje się firma, a oczami uciekała po ścianach, bo próbowała sobie przypomnieć dokładną formułkę.
Co jeszcze zwróciło moją uwagę to plotki dochodzące zza drzwi, od koleżanek sekretarek, chociaż sądzę, że w agencjach pracy każdy zajmuje się rekrutowaniem ludzi, bo co innego mają do roboty? Dziewczyna spowiadała się drugiej przez pół godziny o jednej rzeczy, jaka jej się przytrafiła ostatnio i nią wstrząsnęła. Mianowicie zgubiła karnet na siłownię, a jak kilka minut później sobie przypomniała, że go nie ma, to już zniknął. OJEJ. Co za nieuwaga. 200 zł poszło w błoto. Istna tragedia.
Mniejsza :D Nie będę oceniać, w końcu sama jestem bezrobotna :D Każdy chciałby dostawać dobrą pensję, za gadanie sobie całymi dniami :D
Zmieniając temat, dziś dorwałam pieluchę tetrową i będę sobie nią owijać włosy po myciu, żeby nie ich nie zniszczyć. Ostatnio przeczytałam na blogu Czarownicującej, że mam falowane włosy, wg punktów. Jak była mała miałam loczki, później pod wpływem ciężaru mi się rozprostowały włosy, miałam je za pas. Moje włosy zawsze były podatne na wilgoć, a także na układanie fal. Czyli można by powiedzieć, że "były proste ale krzywe" :D Dlatego teraz będę próbować wydobyć z nich skręt. Mój najbliższy cel poza zapuszczaniem. :)
Moje najbardziej aktualne zdjęcie włosowe:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz